Wciąż poszukuje nowych sposobów na wyrażenie siebie: śpiewa, tańczy, komponuje…
MIN t to pseudonim artystyczny mieszkającej w Berlinie niezwykle utalentowanej polskiej piosenkarki, kompozytorki i producentki Martyny Kubicz. Jak mówi artystka, bardzo inspiruje ją Berlin, gdzie przyjechała uczyć się i tworzyć.
Zanim przyjechała do Berlina występowała na scenie Teatru Muzycznego „Capitol” we Wrocławiu. Zagrała też w kilku serialach telewizyjnych: „Pierwsza miłość” i „Warto kochać”. W Niemczech całkowicie poświeciła się muzyce.
Na jej stronie w mediach społecznościowych można przeczytać wpis podsumowujący miniony rok. Jest się czym pochwalić.
PODSUMOWANIE ŻYCIA 2025 rok:
13 koncertów, w pełni niezależna trasa po Europie, 4 wydane single, 3 samodzielnie wyprodukowane teledyski, 2 piosenki z podpisami do filmu, który ukaże się w przyszłym roku, nagroda KTR i 2 stypendia muzyczne, a także zorganizowanie warsztatów dla producentek.
Pracowałam na pełen etat, spędziłam niezliczone godziny w studiu, tworzyłam muzykę dla marek i reklam, zaczęłam tworzyć treści dla marek muzycznych, podróżowałam po 5 krajach, trenowałam ponad 100 razy, zaczęłam tańczyć electro dance, pracowałam nad wieloma nowymi materiałami, schudłam kilka kilogramów, jadłam niesamowite jedzenie i nie przestawałam pojawiać się na scenie, nawet gdy ludzie mnie zawodzili….
Spotkałam inspirujących ludzi, straciłam kilka po drodze, nauczyłam się trudnych lekcji i rozwinęłam się, zarówno kreatywnie, jak i osobiście.
Teraz jestem w trakcie planowania nowego albumu na przyszły rok.
Wdzięczna, skupiona, głodna.
2026 Jestem gotowa!
MIN t określa swoją muzykę jako „bezgatunkową”. Uważa, że muzyka nie powinna być ograniczana do gatunków i definiowana przez granice. Ceni wolność oraz miłość do muzyki, tworząc łączy elementy energetycznych brzmień electro z R’n’B, popem, neo-soulem i jazzem. Jej pierwszy album „Assemblage” z 2017 r. oceniono jako jeden z najlepiej zapowiadających się debiutów roku.
Krytycy muzyczni określają styl MIN t jako „pop z pazurem – czasem mroczny, ale zawsze porywający”. /MW/